Pokazywanie postów oznaczonych etykietą City-view. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą City-view. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 października 2014

W przelocie

… tak właśnie żyję. W locie i bez chwili wytchnienia. Praca, dom (w, którym w zasadzie nie bywam), obowiązki i zaległości. Brak mi już nawet czasu na sen, a więc wybaczcie, że tak was zaniedbuję. Dla tych którzy chcą pooglądać co też otrzymałam link:


Kartki dodaję bowiem w miarę na bieżąco w albumach tematycznych, a widoki wedle krajów. Każda w podpisie opatrzona jest datą, nickiem osoby od, od której ją otrzymałam i powodem nadesłania. To ku pamięci i dla cieszenia oczu. Nie to mnie jednak tu sprowadza. Otóż w poniedziałek doszła do mnie pocztówka od ANNY z Suchej, a że powodem jej wysłania był ten oto blog, nie miałam wyjścia. Czas musiał się znaleźć! No i jestem, niewyspana i w rwetesie, ale piszę. Piszę i uśmiecham się sama do siebie, bo mimo wszystko, cudownie jest znów podzielić się swoimi myślami z wami, choćby nawet tylko przez krótką chwilę.
Aniu! Kartka jest cudowna i klimatyczna. W Suchej mieszka moja rodzina, ale ja byłam tam ostatnio kilka lat temu w przelocie w Tatry, ledwo chwytając ciastko i kilka łyków herbatki. W planach oczywiście dłuższa wizyta :)
Na Twojego bloga z pewnością zajrzę, nie dziś i nie jutro, bo muszę mieć na to i czas i siłę, szkoda bowiem nie podziwiać czegoś w pełni świadomie. Zajrzę jednak z pewnością, a tymczasem wyślij mi swój adres, bym mogła odwdzięczyć ci się za niespodziankę, która tak mnie ucieszyła. Najlepiej na maila (nati.ptak@gmail.com).

P.S.

Tym wszystkim, którzy tęsknią i wciąż komentują posty DZIĘKUJĘ. Z pewnością wrócę, gdy moje życie przestanie przypominać pogoń za uciekającym czasem, gdy moje życie pędzi przede mną, a ja machając mu gonię je zaciekle krzycząc : STÓJ! Poczekaj na mnie!  

piątek, 20 czerwca 2014

Pozdrowienia z Lillestrom


Żeby nie było, że zapomniałam o innych niespodziankach od znajomych z Legendy, to pochwalę się dziś widokówką od Marcina (KRAJAN). To już nie pocztówka wakacyjna, ale widok, który Marcin ogląda codziennie, jako że od wielu lat mieszka i pracuje w Norwegii. Lillestrom to miasto w okręgu Akershus i stolica gminy Skedsmo. Przez ostatnie pół roku oglądam fotki z tych okolic, gdzie spokój i przyroda ostro kontrastują z nowoczesną aglomeracją. No i się da... tylko u nas jedno zdaje się przeczyć drugiemu.
Dzięki Marcin!

Gran Canaria

Moja głowa dziś po prostu pęka w szwach, a co przysiądę to zasypiam. W tym roku przysięgam, że pójdę się odczulać dość tego, bez środków zdycham, na środkach tez zdycham bo chodzę niczym zombie i mam zero radości z dwóch wspaniałych pór roku jakimi są wiosna i lato. Na całe szczęście znajomi mnie rozpieszczają i tak oto stałam się posiadaczką dwóch niesamowitych pocztówek z wypadu FOCZKI i Darniki (LegendOnline s37) na ich słoneczne wakacje. Przy okazji składam wam serdeczne życzenia rocznicowe i życzę kolejnych udanych 29 lat razem!!!!
A teraz część właściwa. Gran Canaria to położona między Fuertaventurą i Teneryfą, trzecia co do wielkości wyspa Archipelagu Wysp Kanaryjskich. Określa się ją często jako kontynent w miniaturze z uwagi na jej niesamowitą różnorodność. Znajdziecie tu pustynne wydmy, poszarpane i suche wąwozy, wysokie masywy górskie, których stoki pokrywają sosnowe lasy oraz palmowe oazy i gorące piaszczyste plaże, a to wszystko poprzetykane tarasowymi polami uprawnymi sąsiadującymi ze wspaniałymi miastami wyspy, z których na pierwszy plan wysuwa się kosmopolityczna stolica wyspy: Las Palmas de Gran Canaria (krótszej nazwy nie było). Nie można też nie wspomnieć o Rezerwacie Biosfery UNESCO, który stanowi 46% lądowej powierzchni wyspy.

Wielkie dzięki kochani!  

wtorek, 10 czerwca 2014

Grecja Eleny

No, a teraz coś wyjątkowego dla mnie i pierwszy krok w kierunku moich kartkowych porządków. Oto część wymiany (bo mam nadzieję, że będzie ciąg dalszy), z Eleną. Prócz wspaniałych UNESCO, których nie trzeba chyba nikomu opisywać, ulubiona wyspa koleżanki – Santorini.
W pierwszej kolejności Ateny, które lata temu sama mogłam pozwiedzać. Byłam zatem zarówno przy Grobie Nieznanego Żołnierza, jak i na Akropolu – z tej perspektywy, świątynia wydaje mi się dziwnie mała, ale przy lejącym się z nieba żarze, uwierzcie mi, że ciężko się ją zwiedza.

Meteory widziałam natomiast tylko przelotnie, ot z autokarowego parkingu. Nie było mi dane nawet kupić wówczas pocztówek, ale w to miejsca akurat bardzo chciałabym wrócić, bo zakochałam się od pierwszego wejrzenia.


środa, 28 maja 2014

Witajcie w Bejrucie

Skoro już jesteśmy w temacie moich kartek od znajomych, oto i kolejna. Tym razem zaskoczył mnie Krzysiek. Nie tylko miejscem, ale jak zawsze troską i cudownymi życzeniami. Pocztówkę dostałam bowiem wciąż wożąc się z synkiem po szpitalach i była dla mnie niemałym wsparciem w tych chwilach, jak wszystkie które wówczas dostałam, a nie było ich wcale wiele. Takie momenty kiedy się nic nie wysyła, a jednak dostaje kartki od przyjaciół pokazują ja silne więzi nawiązało się z niektórymi ludźmi. Za to cudowne uczucie, że nie zostałam ze wszystkich sama, chciałabym wam bardzo podziękować.
Na widokówce Bejrut! Stolica i największe zarazem miasto Libanu. Nazwa oznacza „Źródło” i nadano ją za czasów Fenicjan, bo historia tego miejsca sięga jakieś 5k lat wstecz. Dziś nie będzie wykładu – może nadarzy się ku temu lepsza okazja? A może nie.

środa, 21 maja 2014

Zachwycająca Tuluza

Choć wstałam dziś chwilę po czwartej nad ranem, dopiero teraz popijam swoją pierwszą kawę. Siedząc zaś tak, zasłuchana w śpiewy ptaków za oknem i ciche oddechy wciąż śpiących chłopaków pomyślałam, że może uda mi się zrobić dziś coś konstruktywnego. Zaczynam więc od posta dla was.
Dzisiejsza pocztówka to efekt, mojej jeszcze nie dokończonej wymiany z Martą, która odwiedzała Tuluzę na początku maja. Ależ jej zazdroszczę, nie tylko patrząc na pocztówkę, ale i czytając te liczne artykuły o tym położonym na granicy światów mieście. Jak bowiem określić to inaczej? Tuluza to w końcu miasto położone w południowo-zachodniej Francji, w regionie Midi-Pyrénées, niezwykłe połączenie południowego nastroju z powiewem od gór. Ponoć spacerując wśród sfatygowanych kamienic z różowej cegły, odnosi się wrażenie, że jest się w innym wymiarze - zawieszonym pomiędzy leniwie płynącymi wodami Garonny i wyciszoną atmosferę urokliwych skwerków, a widokiem na Pireneje i niemal dosłyszalnym szumem morza i oceanu. Znaleźć tu można rewelacyjne wina i genialne sery, zasłyszeć jedyną w swoim rodzaju śpiewną wymowę Francuzów z południa oraz poznać jedną z najbardziej burzliwych historii tego kraju. Nim jednak moja mała dywagacja zmieni się w wykład, lepiej skończę pozwalając wam wraz ze mną cieszyć się widokiem.

czwartek, 17 października 2013

Upały w NY city

O czym to ja chciałam? Sama już nie wiem, tak to bywa gdy człowiekowi trudno się skoncentrować. Czytam więc pocztówki, niektóre jak tą nawet powtórnie. Kartka z sześcioma zdjęciami polaroid z NY w roli głównej przyszła do mnie od Marty w ramach RR #76, ze sposobami na upały. Zazdrościłam wówczas koleżance tej klimy, bo nasze mieszkania w większości nie są w nią wyposażone. 
English: This postcard with six polaroids of New York is a RR #76 from Marta. On the back there are couple words about summer hot days and one reasone I am jelous - climatisation in appartment. 

poniedziałek, 14 października 2013

Szczęśliwe powroty

Ależ się narobiło. Wczoraj w nocy chłopcy odebrali mnie z dworca, po dwóch tygodniach nieobecności w domu i w ramach późnego obiadu zabrali na pizze. To nie kwestia uroczystego obchodzenia "mamy w domu" - chłopaki po prostu postanowiły nie gotować. Nie zdziwiło mnie to jednak, tak samo jak sterta śmieci i brudów, którą zastałam od progu. Nie prali, nie sprzątali, ale przynajmniej się myli. Największy porządek w pokoju ma Daniel, u niego muszę tylko odkurzyć. Cała reszta dostaje ode mnie dwóję na szynach za wywiązywanie się z obowiązków. Nie jestem nawet zła, tylko zmęczona - 25 dzieciaków w przedszkolu i każde jedno chore. Wróciłam zatem z gorączką, bez możliwości mówienia i z koszmarnym katarem. Nie mam nawet czasu poleżeć, bo trzeba tu ogarnąć i przygotować się na weekend na studia - na praktyce tylko trochę poczytałam, ale po całym dniu z tymi małymi łobuziakami miałam tylko siłę zjeść coś i  paść na łóżko. 
Prócz zatrzęsienia rzeczy do ogarnięcia w domu zastałam też lawinę pocztówek, tych pięknych, zapowiedzianych i zupełnie niespodziewanych. Za wszystkie bardzo dziękuję. Na początek może te oto karteczki z Kazastanu od rodziny pana, który nas potracił. 
English: After two weeks I spent away from my home and family, I am finally back home. Ill and tired but happy. There is a lot to clean, and a lot cards to read. At first those two from Kazahstan - from family of Andriej who knocked us down with his car last mounth. 

środa, 25 września 2013

Late goodbye

Cała ja. Zupełnie zapomniałam o pochwaleniu się moim nowym krajem. Może Dania to dla was żaden rarytas, ale mnie karteczki z tego państwa wyjątkowo cieszą. Na pocztówkach od Chrisa zachwyca nas dosłownie wszystko, ale w końcu Kopenhaga to nie tylko stolica Danii, ale i jak uważa wielu najlepsze do życia miasto na świecie. Jest metropolią, liczącą ponad półtora miliona mieszkańców, ale jednocześnie charakteryzuje się kameralnością, której brakuje wielu europejskim miastom. Ekologiczna, z dobrym systemem komunikacji miejskiej, a przecież to jedno z największych miast Skandynawii, położone malowniczo nad cieśniną Sund, na dwóch wyspach: Zelandia i Amager. Jak sami widzicie miasta od dawien dawna strzeże najsłynniejsza na świecie duńska Syrenka, kuzynka naszej Warszawskiej Syreny.
Tym miłym akcentem żegnam się z Wami na jakiś czas, życzcie mi powodzenia w praktykach i na zajęciach.
P.S. Znaczki są te same na każdej pocztówce pozwoliłam sobie zatem zaprezentować tylko jeden :)
English: Thats me - all around. How someone could forgot about new country to show? Let me introduce you to Denmark alon with its capital city Kopenhaga. Many thinks that this is most beautiful and the best to live pleace on the world. I cant say it is true, as I never visit it but I like what I see on postcards from Chris. This one of the largers Scandinavian metropolies is also most intimate and ecological city in Europe. It is located on the Sund strait, on two islands: Zelandia and Amager - and guarded by a most famous Siren on the world. 
With this nice accent I must to say goodbye to all of you for some time, wish me luck in my practice and with my studies.
P.S. I`ve got the same stamps on every postcard so I let myself to show it only one time.

środa, 18 września 2013

UNESCO - Historic Centre of Guimarães

Kolejne UNESCO do mojej kolekcji, również z Portugalii to jak widać Guimaraes. Dodam, że nie jest to moje ostatnie Portugalskie UNESCO na ten moment, bo na kupce obok mnie leży jeszcze pewna niespodzianka - czas chyba uzupełnić moją listę, do czego jakoś nie mogę się zebrać. No, ale nie odbiegajmy ponownie od tematu. 
Guimaraes jest ważnym elementem portugalskiej tożsamości. To tutaj urodził się i wychował hrabia Alfons Henriques, znany jako Alfons I Zdobywca - pierwszy król Portugalii. To właśnie to miasto stało się też pierwszą stolicą tego państwa. Ślady tamtej przeszłości można podziwiać wędrując wąskimi, brukowanymi uliczkami starówki Guimaraes, docenionej przez UNESCO za jej harmonijną różnorodność architektoniczną. To jednak nie koniec "zasług" miasta, które jako jedno z nielicznych (już trzecie w kraju) wybrane zostało na europejską stolicę kultury. Wielkie to wyróżnienie i ponoć zasłużone, o czym może kiedyś dane mi się będzie przekonać.
English: As wrote on the UNESCO site the historic town of Guimarães is associated with the emergence of the Portuguese national identity in the 12th century. An exceptionally well-preserved and authentic example of the evolution of a medieval settlement into a modern town, its rich building typology exemplifies the specific development of Portuguese architecture from the 15th to 19th century through the consistent use of traditional building materials and techniques.
City was also choose (as third in the country) as an European Capital of Culture - what only confirms that it is worth to see.

czwartek, 12 września 2013

UNESCO - Historic Centre of Oporto

Ależ się tego nazbierało. Wszystkie te niesamowite pocztówki to efekty wymian z Miceu. Dzięki nim rysuje mi się obraz Porto, albo jak nazywają je miejscowi Oporto - przy czym "O" oznacza rodzajnik męski. Naczytałam się,po różnych artykułach, ale do gustu najbardziej przypadł mi jeden zamieszczony w jakiejś gazetce turystycznej, a po drobnych przeróbkach, zapraszam was na spacer po mieście  cudów. Porto to  miasto wina, żeglarzy, złotych plaż i zabytkowych kamienic. To tu na brzegach rzeki Duero, od wieków wytwarza się jedno z najlepszych win na świecie. Współczesne Porto to obok Lizbony najważniejsze miasto handlowe Portugalii, a przecież dawniej była to jedynie skromna osada rybacka.
Sercem Porto jest Placa da Liberdade, na którym króluje konny pomnik Piotra IV. Od północny odchodzi ulica Avenida dos Aliados, prowadząca na wzniesienie, gdzie wzniesiono okazały ratusz.
W południowych rejonach miasta wznosi się Se, katedra datowana na XII w. Ozdobą gotyckich krużganków są piękne azulejos - znak rozpoznawczy tego kraju. Z katedry roztacza się zachwycający widok na Porto. Nieopodal znajduje się XV-wieczny kościół Igreja Santa Clara - jedna z najpiękniejszych budowli w Porto.
W zachodniej części Porto stoi odrestaurowany dom, gdzie w 1394 r. urodził się książę Henryk Żeglarz, twórca kolonii Portugalii. Idąc dalej dochodzi się do Igreja Sao Franciscio. Wnętrza kościoła olśniewają barokowym przepychem, złoconymi kolumnami, łukami i rzeźbami. Na miejscu klasztoru, który spłonął w 1832 r. wybudowano Giełdę, słynącą z eleganckiego neomauretańskiego holu. Dalej, na północ, znajduje się XVIII-wieczna najwyższa granitowa wieża w Portugalii. Warto pokonać ok. 225 schodków i dotrzeć na szczyt wieży, ponieważ rozpościera się z niej urzekająca panorama Porto.
Główna ulica handlowa Porto to Rua de Santa Catarina, gdzie kupić można niemal wszystko - począwszy od butów, a kończąc na ceramice. Strome uliczki schodzące w kierunku rzeki wiodą do Cais da Raibeira - najbardziej gwarnego miejsca w Porto, wpisanego na listę UNESCO. Wiele sklepików i restauracji  ulokowało się wzdłuż pozostałości starych murów miejskich. Na kilku widać ślady po powodzi, sięgające nawet 2 m. W górnym nurcie rzeki wyróżniają się stalowe łuki kolejowego mostu wybudowanego w XIX wieku według projektu Gustave'a Eiffela.
Brzegi Porto, położonego majestatycznie na skalistych klifach ponad rzeką Duero, spina sześć mostów prowadzących do Vila Nova de Gaia. Na tych przemysłowych przedmieściach znajdują się największe wytwórnie porto. W XVII i XVIII w. w rejonie górskiego biegu Duero wytwarzano przede wszystkim czerwone wina stołowe. W 1829 r. mikroklimat w Porto uległ niespodziewanej zmianie. Zrobiło się ciepło, dzięki czemu otrzymywano niezwykle słodkie grona potrzebne do produkcji win, które szczególne uznanie zdobyły wśród Brytyjczyków. Aby zatrzymać proces fermentacji i związać cukry zawarte w trunku, wytwórcy porto zaczęli dodawać aguardente, czyli wódki. W ten sposób powstały znane do dziś słodkie nektary.
English:  As written on the Whs side - the city of Oporto, built along the hillsides overlooking the mouth of the Douro river, is an outstanding urban landscape with a 2,000-year history. Its continuous growth, linked to the sea (the Romans gave it the name Portus, or port), can be seen in the many and varied monuments, from the cathedral with its Romanesque choir, to the neoclassical Stock Exchange and the typically Portuguese Manueline-style Church of Santa Clara. I could know it better thanks to Miceu and those wonderful postcards.

niedziela, 8 września 2013

UNESCO - Old Town of Segovia and its Aqueduct

Mam czas, aż za dużo czasu na leżenie, choć już kilka razy musiałam wstać. Daniel zrobił nam dziś fałszywy alarm i myśleliśmy, że umiera. Na całe szczęście był to wynik złapanej w szpitalu infekcji rotawirusowej, ale przez wcześniejszy wstrząs przechodzi ją po prostu ostrzej. Dobrze, że jutro w końcu będzie diagnoza i taty i moja, bo chyba inaczej bym oszalała. 
Tymczasem przeglądam sobie kartki, które przyniósł Paweł. To dzięki temu dostrzegłam, że z Hiszpanii przybyło mi kolejne UNESCO. Piękną widokówkę z Akweduktem w mieście Segovia przesłała mi Kati. Legenda głosi, iż akwedukt jest dziełem diabła, który zawarł pakt z pewną dziewczyną pracującą jako nosiwoda. Miała ona poświęcić mu swą duszę, ile ten dostarczy wodę pod jej drzwi zanim kur zapieje. W nocy nad miastem rozpętała się burza, a zanim zapiały koguty akwedukt był niemal gotowy, brakowało tylko jednego kamienia. Wystarczyło to jednak ażeby czart przegrał. Mówi się, że gdy mieszkańcy dowiedzieli się o całym zajściu poświęcili budowlę, a w każdej niszy umieszczono wizerunki Matki Boskiej i Świętego Szczepana - patronujących miastu. W rzeczywistości powstanie akweduktu datuje się na przełom I i II wieku za panowania cesarza Wespazjana lub Nerwy. Służył on do transportu wody z odległego o około 17 km źródła Fuenfría. Zgodnie z zapiskami zaczerpniętymi ze strony "Cuda Świata", w drodze do miasta woda jest zbierana w zbiorniku zwanym El Caserón, a następnie w wieży Casa de Aguas. Następuje tam strącenie piasku i dalej woda przebywa 728 metrów pod wzgórze o nachyleniu 1 procenta, zwane Postigo na którym znajduje się Alkazar - jeden z najokazalszych zamków Hiszpanii. W najwyższym punkcie akwedukt osiąga wysokość 28,5 metra. A cała konstrukcja składa się ze 166 łęków i zbudowana jest on z granitowych bloków. "Wow" prawda?
English: I have a lot of time now, mainly because I have to stay in bed. Because of that Paul brought me a lot of postcards from my family house and I have noticed that Kati sent me one more and totaly new UNESCO to my colletion. As you can see it is the Aqueduct of Segovia. Legend has it that Lucifer himself built the bridge in one single night, in order to win a young woman’s soul. He failed, however, lacking the final stone when dawn came. Tradition also has it that the holes visible on the stones are the marks of the devil’s fingers. In reality it is considered one of the Roman Empire’s most impressive works of engineering. It was built at the end of the 1st century and was in use until the middle of the 19th. It is comprised of 166 stone arches on granite ashlars, set with neither cement nor mortar. They remain standing to this day thanks to an ingenious technique based on balancing forces. The aqueduct is crossing the city from one side to the other and it is highest as it passes the popular Azoguejo square. From here its colossal pillars and imposing, austere granite ashlars confuse the perspective, making the rest of the city look little more than a miniature.

wtorek, 27 sierpnia 2013

San Diego at night

Ciąg dalszy zeszłorocznych amerykańskich podróży Ewy, w tym roku zaprowadził ją i Michała (jak przypuszczam), do San Diego w Stanie Kalifornia. Stolica hrabstwa pięknie ulokowana nad Pacyfikiem zachwyca widokami i kusi łagodnym klimatem. Przesłana pocztówka to niemal reklamówka tego uroczego miejsca, a mimo widocznego ogromu miasta, widok kusi spokojem mariny.
English: Last year Ewa probably fall in love with USA because this time she visited it again. She was (amoung other pleaces) in San Diego, California from where she sent me this beautiful postcard.

UNESCO - Bardejov Town Conservation Reserve

Moje imieniny 27 lipca okazały się dniem zupełnie wyjątkowym, w ramach rekompensaty za brak wyjazdu na Bałkany Paweł zabrał mnie na Słowację do położonego niedaleko od granicy miasteczka Bardejov. Położone z dala od głównych tras, ale wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO - Bardejov przypomina nieco bajkową krainę. O mieście mówi się, że jest najbardziej gotyckim miastem na Słowacji. Jego centrum stanowi historyczny kompleks zabytkowych kamieniczek mieszczańskich, które wraz z ratuszem z początku XVI wieku, oraz rzymskokatolicką bazyliką pw. Św. Egidiusza, stanowią rynek. Bazylika posiada trzy nawy, a wyjątkową jej ozdobę stanowi zespół 11 późnogotyckich ołtarzy z XV i XVI wieku, z rzeźbami uważanymi za najcenniejsze w Europie. 
Najważniejsze jest chyba to, że pocztówkę dostałam od Pawła, który wypisał ją po kryjomu w lodziarni. Teraz wiem już gdzie zaginął.
English: I`ve visited Bardejov with Paul as a "gift" in Julay. Little city away from main roads is just magical with nice people and amazing gothic center. Small but exceptionally complete and well-preserved example of a fortified medieval town, which typifies the urbanisation in this region. Among other remarkable features, it also contains a small Jewish quarter around a fine 18th-century synagogue. We walk it all from one side to another, drink ice- coffee and went back to Cracow.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Krasnoludzkie oblicze miasta

Wrocław... miasto krasnali... miasto magiczne... mój cel podróży. O tak! Z pewnością muszę odwiedzić to miejsce i mam ku temu wiele powodów, na szczęście mam też pretekst, bo w lutym będę musiała zawieźć tam osobiście zaproszenie ślubne. Mam nadzieję, że nawet pod śniegiem odnajdę wówczas krasnoludki, które znam z przesyłanych mi przez dziewczyny pocztówek. Te dwie dostałam od Ani <3 - są piękne, to chyba najładniejsza krasnoludzka seria. 
Jako pierwszego przedstawiam wam Krasnoludka Rzeźnika z ulicy Jatki (nieźle to sobie wymyślili). Przy tym ujęciu i oświetleniu kiepsko to widać, ale na drzwiczkach obok niego zwisają szynki z brązu - nie zalecam próbowania.
Drugim bohaterem jest jeden z Krasnoludków Syzyfków z ulicy Świdnickiej (od razu mi się przypomniało, że Świdnicy nie obejrzałam w tym roku, ani na wakacjach, ani przy okazji wizyty w Kłodzku - za bardzo nam się spieszyło), które w dość interesujący sposób chcą przepchnąć głaz... każdy robi sobie... ciężka sprawa. 
Sprawa z krasnalami rozpoczęła się dość ciekawie, bo oto miasto w 2001 roku zgodziło się na ustawieni pomnika krasnala na cześć grupy dość kontrowersyjnej i wywrotowej "Pomarańczowa Alternatywa". Od tego czasu krasnale wyrastają jak grzyby po deszczu, ciesząc sobą turystów i niekiedy złodziei. 
English: Those funny dwarfs comes from Wrocław and are only two of a big (and still growing) family. They were sent to me by Ania (my forum friend) and they are amazing - so I will sonn have to visit Wrocław to see them on my own eyes.