Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cow. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cow. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Amazing Tasmania

Dziś od rana boli mnie głowa i nie mam po prostu na nic siły, muszę chyba iść odespać. Popołudniu muszę odebrać małego i zabrać go na lody. A potem? Sprzątamy, bo w końcu mam czas mu pomóc w opanowaniu nieporządku w jego pokoju. Dotąd jakoś nie było chwili by móc się oderwać i usiąść z nim by posegregować książki i zabawki, zetrzeć kurze... dziś będzie, bo dzisiejsze popołudnie jest tylko dla nas. Tymczasem jednak coś tylko dla mnie, a mianowicie pocztówki od Andrei wprost z Tasmanii. Piękne i zapisane jak zwykle po same brzegi.
Są tu lawendowe pola z Farmy Bridestowe, niesamowite widoki wschodniego wybrzeża, popełnione przez Andree zdjęcie krowy z okolic jej domu, pełen przegląd tamtejszej farmy, zadziwiający Port Arthur, przezabawna ciuchcia jakby żywcem wyjęta z poprzednich stuleci oraz zapierające dech w piersi Devonport. 




środa, 28 maja 2014

Heidiland

Minął wprawie calutki dzień, a z rzeczy pożytecznych odebrałam dziś jedynie syna z przedszkola i wysłałam pocztówki. No dobra poukładałam buty i zmyłam naczynia, ale zaliczyłabym to wszystko raczej do rzeczy niezbędnych niż potrzebnych jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Warczę dziś za to dosłownie na wszystkich i lepiej nie wchodzić mi w paradę, bo mogę ugryźć. Chętnie zmiotłabym wszystko z powierzchni Ziemi, tak by pozostał tylko kurz. Czas zamknąć oczy i głęboko odetchnąć.
Nie wiem czy podziałało, ale zrobiłam się śpiąca. Daniel obrażony śpiewa „Stokrotkę” w drugim pokoju, a Eryk udając że powtarza geografię zasypia na kanapie obok. Ja natomiast od dłuższej chwili wpatruję się w dwie pocztówki od Rudi, wprost ze Szwajcarii. Na pierwszej fotografia inspirowana historią Johanny Spyri”Heidi”, która od lat inspiruje dzieci na całym świecie, choć odnoszę wrażenie, że niestety tendencja ta słabnie.

Druga to jak śmieje się Rudi narodowe zwierze Szwajcarii w otoczeniu trzech jakże sławnych szczytów: Eiger, Monch oraz Jungfrau. Oba opatrzone pięknymi znaczkami i wieloma błyszczącymi się nalejkami.

czwartek, 26 lipca 2012

Z krową twarzą w twarz


Nie jestem nawet pewna czy to moja pierwsza kartka z DCN gallery, nie potwierdzę też czy na pocztówce widać krowę czy raczej byka. Wiem natomiast, że zbliżenie w czerni i bieli wydaje się niesamowite. Nie widać tego na skanie, ale gdy trzyma się kartkę w ręku odczucia są wspaniałe. Pocztówkę dostałam z fav tag`u od daisee, której bardzo dziękuję zarówno za kartkę, jak i życzenia.
Doceniam ją jeszcze bardziej po tegorocznych wakacjach w czasie których dość dużo jeździliśmy z teściami. Wyobraźcie sobie, że widziałam tylko jedno jedyne stado krów! Kiedyś były ich na polskich łąkach setki, a teraz jakieś ledwie widoczne niedobitki. Dla mnie to smutny widok. Tęsknię za wsią z krowami, kozami i końmi, za kurczakami pałętającymi się pod nogami i gęsiami oraz przy każdym wiejskim stawiku, za indykami, których nie widuję już wcale. Co to za wieś bez zwierzaków? Tylko samotnie pałętające się psy, gorzej niż za komuny.