Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mountain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mountain. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 czerwca 2014

Idealny wulkan

Cześć wszystkim. Spójrzmy co dziś mamy na tapecie... zrobić pranie, odkurzyć, zetrzeć kurze, wyskoczyć po zakupy i zrobić notatki, a na wieczór jeszcze zebranie u młodego w przedszkolu. Wszystko to w akompaniamencie śmigłowców latających od wczoraj nad moim domem i policjantów kręcących się w kółko po ulicach. Samochodu nawet nie będę ruszała, za to wykorzystam nogi, ale tymczasem piję kawę i pochwalę się karteczką od Bemi wprost z Filipin. Oto wulkan Mayon na wyspie Luzon najaktywniejszy wulkanem na Filipinach, który sięga na wysokość 2463 metrów nad poziom morza i jest uznawany za jeden z najpiękniejszych na świecie z uwagi na niemal idealnie symetryczny stożkowy kształt. Dla zainteresowanych dodam, że jest aktywny a ostatnio wybuchł bodajże w 2006 roku. To jeszcze nie koniec atrakcji, bowiem na szczyt wulkanu można wejść. Wymaga to trzydniowej wyprawy i spędzenia dwóch nocy w namiocie, na jego zboczu na wysokości około 1900 metrów. Trek nie należy do najłatwiejszych, zwłaszcza najwyżej położony fragment trasy wymaga niezłej kondycji, dobrej koordynacji i podstawowych umiejętności wspinaczkowych. Przewodnika i niezbędny ekwipunek można zorganizować na miejscu, bo w pobliskim mieście Legazpi, a sezon trekkingowy trwa od marca do maja – także zapraszamy za rok...

środa, 28 maja 2014

Heidiland

Minął wprawie calutki dzień, a z rzeczy pożytecznych odebrałam dziś jedynie syna z przedszkola i wysłałam pocztówki. No dobra poukładałam buty i zmyłam naczynia, ale zaliczyłabym to wszystko raczej do rzeczy niezbędnych niż potrzebnych jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Warczę dziś za to dosłownie na wszystkich i lepiej nie wchodzić mi w paradę, bo mogę ugryźć. Chętnie zmiotłabym wszystko z powierzchni Ziemi, tak by pozostał tylko kurz. Czas zamknąć oczy i głęboko odetchnąć.
Nie wiem czy podziałało, ale zrobiłam się śpiąca. Daniel obrażony śpiewa „Stokrotkę” w drugim pokoju, a Eryk udając że powtarza geografię zasypia na kanapie obok. Ja natomiast od dłuższej chwili wpatruję się w dwie pocztówki od Rudi, wprost ze Szwajcarii. Na pierwszej fotografia inspirowana historią Johanny Spyri”Heidi”, która od lat inspiruje dzieci na całym świecie, choć odnoszę wrażenie, że niestety tendencja ta słabnie.

Druga to jak śmieje się Rudi narodowe zwierze Szwajcarii w otoczeniu trzech jakże sławnych szczytów: Eiger, Monch oraz Jungfrau. Oba opatrzone pięknymi znaczkami i wieloma błyszczącymi się nalejkami.

czwartek, 17 października 2013

UNESCO - Kilimanjaro National Park

Chorowanie to proces mocno przereklamowany. Z jednej strony masz "wolne" - siedzisz w domu i teoretycznie się obijasz, z drugiej koło nosa przelatują ci wszystkie fajne chwile. Tak więc ja leżę i zdycham przez antybiotyki, a tuż obok pod łóżkiem Daniela mój pies właśnie postanowił urodzić, ot taka niespodzianka. 
Przeżywałabym to wszystko zapewne z większym entuzjazmem gdyby nie chciało mi się zwyczajnie spać, a spać chce mi się ciągle i przez to czeka mnie kolejna radosna wizyta tym razem u neurologa - czuję się normalnie taka szczęśliwa, że szkoda gadać. W tym właśnie momencie, w którym frustracja przerasta pozostałe odczucia należy powiedzieć sobie STOP i zająć się czymś innym, dla mnie tą odskocznią są pocztówki i książka na najbliższe zajęcia z metodyki. A skoro kartki to i podziękowania. 
Dziękuję więc WAM wszystkim za cudowne pocztówki. PRZEPRASZAM za to, że moje kartki leżą na stole w kuchni i czekają, aż w końcu będę mogła je wysłać, z ręką na sercu stwierdzam jednak, że o nikim nie zapomniałam. 
Teraz przyszedł zaś czas na chwalenie się, a jest czym bo Heidi przysłała mi pocztówkę wprost z Kenii. Na zdjęciu widok na Kilimandżaro, a na odwrocie cudowna opowieść o trudach misji i żmudnej nauce Swahili i odmiany tego języka jaką jest Kiswahili. Wróćmy jednak do widoku, Kilimandżaro jest najwyższą afrykańską górą położoną w tanzańskim Parku Narodowym Kilimandżaro, na granicy z Kenią. W jej skład wchodzą trzy wulkaniczne szczyty z których Mawenzi i Shira są wygasłe, podczas gdy Kibo pozostaje uśpiony (ostatnią jego aktywność zanotowano około 200 lat temu). Pomimo uśpienia, w kraterze Kibo wciąż tworzą się gazy, a według naukowców magma znajduje się 400 metrów w głębi krateru (Kibo – 5895 m n.p.m.; Mawenzi – 5150 m n.p.m.; Shira – 3940 m n.p.m.). Ciekawostką jest również nazwa góry, jako że dotąd nie ustalono jej pochodzenia ze 100% pewnością, mnie osobiście najbardziej podoba się teoria z 10 listopada 1848 roku, kiedy to niemiecki misjonarz Rebmann napisał w swoim dzienniku: "Tego poranka dostrzegliśmy góry Jagga, wyraźniej niż kiedykolwiek". Jagga było europejską wymową Chagga. Kilimandżaro mogło być również europejską wymowa Chagga czyli "Kile-lema-irho", znaczącego w wolnym tłumaczeniu " Polegliśmy podczas wspinaczki", " Nie daliśmy rady zdobyć góry". Było to słowo pochodzące z afrykańskich języków plemiennych takich jak na przykład Kiuru, Kioldimoshi i Kirambo.
English: I`m still in bed, ill and weak. That is so flustrating that I have to stop thinking about. Thats why I am looking through postcards I have recived in last mounth. This one is from Heidi and she sent it from Kenya where she works now. This is leopard (chui) and Mount Kilimanjaro one of the most amazing in whole world. Kilimanjaro, with its three volcanic cones, Kibo, Mawenzi, and Shira, is a dormant volcanic mountain in Kilimanjaro National Park, Kilimanjaro Region, Tanzania. It is the highest mountain in Tanzania, the highest mountain in Africa, and the highest free-standing mountain in the world. As noticed on UNESCO site "Mount Kilimanjaro is one of the largest volcanoes in the world. It has three main volcanic peaks, Kibo, Mawenzi, and Shira. With its snow-capped peak and glaciers, it is the highest mountain in Africa. The mountain has five main vegetation zones from the lowest to the highest point: Lower slopes, montane forest, heath and moorland, alpine desert and summit. The whole mountain including the montane forest belt is very rich in species, in particular mammals, many of them endangered species. For this combination of features but mostly its height, its physical form and snow cap and its isolation above the surrounding plains, Mount Kilimanjaro is considered an outstanding example of a superlative natural phenomenon."

czwartek, 5 września 2013

Moje Bieszczady

Wyruszmy dziś w podróż po Bieszczadach, które zwiedzałam w tym roku wraz z dziewczynami. Oto właśnie urok pocztówek, bo choć ja gościłam na przeciwległym krańcu Polski, Bieszczady stały się nagle dziwnie bliskie.  To właśnie dzięki kartkom wraz z Martą (noushindiesirae) mokłam podczas odwiedzin na tym południowo-wschodnim krańcu Polski, podziwiając jednocześnie Połoninę Cyryńską.
Klaudia (slowieszcze) zabrała mnie w sentymentalną i bardzo upalną podróż, która sprawiła mnie wiele radości, bo jakże nie cieszyć się tak cudownymi widokami, odartymi z tłumów turystów.
Wraz z Edytą (nayanką) i jej chłopakami (Alkiem i Leszkiem) wspinałam się po stokach gór, siedziałam na ich trawiastych szczytach, podziwiałam wspinaczkowe zacięcie Alka i zdychałam z powodu upałów. W ten właśnie sposób "wspięłam się" na Przełęcz Wyżną i odwiedziłam Polańczyk.
Małgorzata (mabi) jak zwykle zaczarowała mnie opowieściami o swoim regionie, malując przed moimi oczami nadchodzącą jesienią, magiczną aurę Bieszczad.
A na koniec Agnieszka (Agga24) pozwoliła mi odpocząć nad Jeziorem Solińskim, tęskniąc już jednakoż za naszym Beskidem i Karkonoszami, w których w tym roku ja spędziłam cudowne wakacje.
English: This summer I`ve travel with girls to Bieszczady. their postcards took me for a long walk around the region. So I can show it to you as well.
Marta took me for a rainy walk on the Cyryńska Mountain Pasture and from there Klaudia walk with me around it`s area.
With Edyta I was climbing to Wyżna Pass and was so proud that Alek (her son) climb there hmself!
Thank Małgorzata told me such a beautiful sotries about her region and at the end Agnieszka was resting with me on the Solińskie Lake sand. 


piątek, 26 lipca 2013

Czara goryczy

Są wakacje i każdy zdrowy na umyśle człowiek spał by jeszcze smacznie. Śpi więc cały dom oprócz mnie. O świcie mieliśmy z Pawłem jechać na wycieczkę, ale ten już wczoraj udzielał wymijających odpowiedzi i gdybym była mądra nigdy nie nastawiłabym budzika. Nie jestem jednak mądra, ani tym bardziej żadna ze mnie realistka, jak widac nie uczę się też na błedach, bo wstałam. Teraz czuję jedynie zjadającą mnie od środka złość. W ciągu ostatniej półgodziny zdążyłam się tez wypłakać, tak więc w końcu mogę spokojnie wylać swoje żale. Tak jestem zła, i tak jest mi cholernie przykro. W tym roku wszystkie nasze plany biorą w łeb i nie jest to winą Pawła, ale czasem zdaży się coś na co mamy wpływ i przelewa to czarę goryczy. Mamy dla siebie nieludzko mało czasu. Nie pamiętam kiedy ostatnio byliśmy sami, może poza szybkimi zakupami. Tak więc kiedy pojawiła się szansa na wspólną wycieczkę skakałam z radości. W dodatku spełniłoby się moje marzenie, bo od dawna mam ochotę na zagraniczny wypad, a że Paweł tak długo odkładał wycieczkę do Urzędu w celu wyrobienia dzieciom paszportów lub dowodu - po prostu spełżło na tym, że ich nie mają i z nimi nie możemy nigdzie jechać. Dziś ostatnia taka szansa, Ewa miała zając się dziećmi, ale jemu się nie chce. Nigdy mu się nie chce. Nawet kiedy proszę o wspólny spacer po Kazimierzu, bo wstyd się przyznać, ale nigdy nie zwiedziłam tej dzielnicy. Wiem, że jest zmęczony, że dla niego to być może żadna atrakcja, że ludzie powinni się dla siebie poświęcać. Poświęcam się zatem od kilku dobrych lat i chciałabym, by teraz ktoś poświęcił się dla mnie. Nie tak jak jemu się wydaje, że będzie fajnie, ale tak by mi sprawić frajdę. A że się znowu przeliczyłam to ryczę. Jestem dużą dziewczynką, nie strzelę focha i nie pójdę sobie, ale jest to przykre i po prostu, tak po ludzku boli.
Wygadałam się... więc teraz kartka. Mimo ładnego widoczku nie będę się nią jednak zachwycać. Prosiłam bowiem nie raz i nie dwa, by wysyłać mi widoczki z miejsca ich pochodzenia, a Mount McKinley otrzymałam z Niemiec. Podpowiem, że Alaska do Niemiec nie należy O.o. Położony w górach Alaska (USA). McKinley zbudowany jest ze skał krystalicznych. Jego masyw pokryty jest wiecznym śniegiem i lodowcami, a największy z nich - o długości ok. 50 km - to lodowiec Muldrow. To również najwyższy szczyt Ameryki Północnej. To nam się rozjaśniło...
English: As usual, people don`t read. I asked many times for viewcards sent only from pleace of orgin, and as far as I know Mount McKinley is situated in Alaska not in Germany. This hudge mountian have many names: Denali, Koyukon Athabaskan for "The High One", Dghelaayce’e. It is the highest mountain peak in North America, with a summit elevation of 20,320 feet (6,194 m) above sea level. Measured by topographic prominence, it is the third most prominent peak after Mount Everest and Aconcagua. Located in the Alaska Range in the interior of US state of Alaska, it is the centerpiece of Denali National Park and Preserve.

sobota, 15 czerwca 2013

Julijske Alpe

Jestem zbyt leniwa, ale po dzisiejszym nudnym, żenującym i przyprawiającym o ból głowy wykładzie na temat praw własności intelektualnej, doszłam do pewnego wniosku. Tu cud, że w ogóle do jakiegoś doszłam, ale nudziło mi się tak bardzo, a hałas był tak przejmujący, że pozostało mi tylko myślenie, a to też przychodziło z trudem. Przejdźmy jednak do konkluzji, często i gęsto opisując znajdujące się na pocztówkach miejsca, korzystam „radośnie” z różnych pomocy – książek, Wikipedii, stron podróżniczych, a także opisów ze strony Unesco, czerpiąc z nich informacje, a także cytaty – czego niestety zdarza mi się nie podkreślić. To właśnie planuję zmienić, nie wiem jedynie jak to mi wyjdzie, bo zazwyczaj piszę albo zaraz po przebudzeniu, albo późno w nocy, a w obu przypadkach jestem totalni wykończona.
Przekonać możemy się jedynie w praktyce, sprawdźmy zatem. Dp „testu” wybrałam piękną pocztówkę, którą w ramach prywatnej wymiany, wysłał mi ze Słowenii Chris (ostatnio mam szczęście do tego imienia). Nigdy dotąd nie byłam w tym kraju, a nawet przez niego nie przejeżdżałam (albo przespałam to w drodze do Chorwacji), choć szczerze tego żałuję. Ze Słowenią zetknęłam się dopiero planując tegoroczne wakacje. Wakacje, które póki co lawirują jedynie w sferze moich marzeń. Pomarzyć zawsze jednak warto, szczególnie gdy w perspektywie rysują się takie widoki. Osobiście uwielbiam góry, świeże powietrze, ogromne przestrzenie i zmęczenie, które satysfakcjonuje jeszcze bardziej gdy u celu czeka na nas nagroda w postaci urokliwego krajobrazu. Owce też lubię, a w Polsce widuję je coraz rzadziej 0 są po prostu nieopłacalne.
Pejzaż na pocztówce to Julijskie Alpy, góry ulokowane w północno-zachodniej części Słowenii, których najwyższym szczytem jest Triglav (2864 m n.p.m.). Według relacji ze strony visitslovenia „Alpy Julijskie są absolutnie nieporównywalne do jakichkolwiek gór w Polsce i w sąsiedztwie. Ogromny, poprzecinany głębokimi dolinami, płaskowyż krasowy jest najlepszą wizytówką słoweńskich Alp”, a ja po przejrzeniu tysięcy zdjęć w pełni się z ta opinią zgadzam.


English: This postcard is a part of a private swap with Chris from Slovenia. As wrote on the back it is a Mountain pasture in Vrsic (1611 m) pass, in the backround panorama with Spik (2473 m) abd Skrlatica (2738 m). The pass is connecting Gorenjska and Primorska regions and ti is very popular among bikers. Lovely...

wtorek, 9 kwietnia 2013

Ach te Tatry.

To może teraz nieco archaiczna karteczka, znajdująca się od dawna w zbiorach mojej rodziny. Tak jak Muszyńską wydała ją Krajowa Agencja Wydawnicza RUCH, a na kartce widok na Tatry Bielskie z Rusinowej Polany, na która często kiedyś chodziliśmy. Mnie najbardziej podobają się szarotki, dawno nie widziałam tych charakterystycznych dla naszych gór kwiatków, bo kogo jak kogo, ale górali oglądam na co dzień... w domu mam przynajmniej dwóch i dwóch kolejnych duchem.
English: This old card is in our family for a long time now and it shows our greate mountains Tatry, old mountainman and flowers called „sharotki” very characteristic to our mountains.

sobota, 23 marca 2013

Widok na szczyty Bieszczad

Bieszczady zajmują najbardziej na południowym-wschodzie wysunięty skrawek Polski. Stanowią one cześć głównego łuku karpackiego i są pierwszym członem Karpat Wschodnich, biorąc swój początek w dolinach Sanu, Osławy, Osławicy i Laborca. W granicach Polski znajduje się jedynie skrajnie zachodnia ich cześć, czyli Bieszczady Zachodnie przechodzące ku zachodowi w Beskid Niski, natomiast ku wschodowi w Bieszczady Wschodnie. Po południowej stronie wododziału karpackiego, na Słowacji noszą one nazwę Bukovske Vrchy. Nie znam dobrze tego pasma, odwiedzałam je bowiem zaledwie przelotnie jako dziecko, a z odwiedzin tych pamiętam jedynie brnięcie po pas w śniegu do domku w lesie, strzelaninę w posterunku policji i twarde lądowanie na parkingu pod Lawortą. Miło więc, że Dominika przysłała mi Fav tag z widokiem na Bieszczadzkie szczyty, a wypisując kartkę w nocy dołączyła do naszego skromnego klubu nocnych pocztówkocholików.
English: Bieszczady is the Polish name for a mountain range in the extreme south-east of Poland, extending into Ukraine and Slovakia. It forms the western part of what is known in Polish as the Eastern Beskids , and is more generally part of the Outer Eastern Carpathians. The mountain range is situated between the Łupków Pass (640 m) and the Vyshkovskyi Pass (933 m).
In a narrower but very frequent sense, Bieszczady refers only to the Western Bieszczady or even only to the part of the range lying within Poland. I was there only one time as a kid so I was rather happy for reciving this Fav tag from Dominika.


poniedziałek, 11 marca 2013

Landmannalaugar

Islandia znajduje się dokładnie na styku Europy i Ameryki Północnej, pomiędzy dwoma półkulami. Leży na wyspie o tej samej nazwie, a także na kilku mniejszych, znajdujących się w północnej części Oceanu Atlantyckiego. Na pocztówcę z oferuję tagu od zbig`a Landmannalaugar należące bez wątpienia do najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych miejsc na Islandii. To ogromne pole geotermalne jest otoczone górami we wszelkich kolorach: od bieli, przez żółć, róż, zieleń i brąz aż po czerń. Wszystko to jest wynikiem aktywności wulkanicznej i geotermicznej, a także dużej zawartości minerałów w ziemi. Można tu zażyć kąpieli w naturalnym basenie, zasilanym wodą z gorących i zwykłych źródeł – bosko!
English: Iceland is a Nordic European island country situated at the confluence of the North Atlantic and Arctic Oceans, on the Mid-Atlantic Ridge. Iceland is volcanically and geologically active. The interior consists mainly of a plateau characterised by sand and lava fields, mountains and glaciers, while many glacial rivers flow to the sea through the lowlands. On the postcard from offering tag sent by zbig you can see Landmannalaugar - a region near the volcano Hekla in southern section of Iceland's highlands. Many mountains in the surrounding area display a wide spectrum of colors including pink, brown, green, yellow, blue, purple, black, and white. I would love to see it on my own eyes and myabe someday we will visit this pleace with kids?

Góra Żar

Oto favorite tag od Baśki XD – magiczne miejsce z historią, o której wciąż coś obija mi się o uszy.
Jest takie miejsce gdzie rzeczy toczą się do góry, samochód sam wjeżdża na szczyt wzniesienia etc.:” Sama muszę to sprawdzić, ale mój analityczny umysł stawia raczej na złudzenie optyczne niż zaburzenie prawa grawitacji. Góra Żar to szczyt w Beskidzie Andrychowskim, wznoszący się na wysokość 761 m n.p.m. , a znajdujący się nad Jeziorem Międzybrodzkim. W 1935 roku z inicjatywy Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej u podnóża góry powstało lotnisko szybowcowe, w którym do dziś działa Górska Szkoła Szybowcowa "Żar" i uprawiane jest paralotniarstwo. Na szczycie góry znajduje się widoczny na pocztówce zbiornik wodny elektrowni szczytowo-pompowej w kształcie deltoidu, oddany do użytku w 1979 roku, który całkowicie zmienił jej wygląd. Ma on 650 m długości oraz 250 m szerokości w najszerszym miejscu i mieści 2 310 000 m³ wody, której maksymalna głębokość wynosi 28 m (porażające XD). Od 1979 roku na górę można było wjechać drogą asfaltową, jednak aktualnie jest to zakazane. Wjazd na szczyt możliwy jest uruchomioną w 2004 roku koleją linowo-terenową z Międzybrodzia Żywieckiego. Co więcej? Ze szczytu góry rozciąga się panorama na Jezioro Żywieckie, pasmo Magurki Wilkowickiej i Hrobaczą Łąkę – piękna, tak przynajmniej wynika ze zdjęć jakie zamieszczono w internecie.
English: This is another favorite tag from our polish forum tat sent me my friend Basia. Wonderful panorama of Żar Mountain in Beskid Mały (Little Beskid (?)). I herd a lot of fantastic stories about that pleace there are a points where things left on the graound starts to roll up on the mountainside – I need to check it.

czwartek, 13 grudnia 2012

Connemara region

Dawno już nie dodałam nic z Irlandii, a przecież dzięki Monice mam wiele naprawdę cudownych pocztówek. To dzięki nim i wspaniałym opowieściom ojca tak bardzo chciałabym zobaczyć Irlandię. Nie zależy mi jednak na wizytach w miastach, zamiast nich wolałabym poznać bezdroża, wsie i małe miasteczka tego wyspiarskiego kraju, a po otrzymaniu tej pocztówki już na bank zobaczyć region Connemara. Nigdy nie widziałam zieleńszej trawy i bardziej urokliwego światła, zupełnie jakby ktoś wyciął ten obrazek z nierealnej bajki i rzucił w jedno jedyne miejsce na Ziemi.
English: Long time passed since I last time add something from Ireland and belive me thanks to Monikucha I have got a lot of postcards from this beautiful country. This is Connemara region you will know you are there by the light that constantly changes mood and tone of the landscape. Look at this picture, from the rugged Twelve-Bens mountains range in the north through lake-rich Rounastone Bog to the golden beaches reaching out into the Atlantic Ocean – this is Connemara region one of pleaces I am dreaming to see. I was a teenager when I hoped I will travel through Ireland on foot but this is still my dream to see it.

sobota, 1 grudnia 2012

Morskie Oko

No i w końcu pocztówka od Ani (anka79) z fav tagu. Choć pocztówka przyszła z Gostynia, to widok z niej zna większość z nas i dobrze zgadujecie, że to Tatrzańskie Morskie Oko. Nigdy dotąd nie widziałam tak malowniczego ujęcia tego miejsca, zdjęcie jest po prostu wspaniałe. Mój ojciec rozpoznał je w przeciągu kilku sekund, ale „spota” z którego zwiewało się przed niedźwiedziem nie zapomina się nigdy. <złośliwy uśmieszek> A mówiłam wyrzuć kanapki...
English: And the last one for now a fav tag from my forum friend Anka79. A wonderful view on polish Tatry Mountains from Morskie Oko.

środa, 17 października 2012

Gdzie zabić Mikisa ?


Pozostając w radosnym nastroju chciałam wam zaprezentować spotkaniową pocztówkę od Michała (mikis), która objechała niezły kawałek kraju. Spotkanie zorganizowano z okazji wylosowania przez naszego forumowego kolegę magicznego numerku Pl-555555.
Na zdjęciu Polana Strążyska w Tatrach, którą swego czasu często odwiedzaliśmy szwendając się po górach. Miło popatrzeć na to zdjęcie, stare chaty, promienie słońca i strużkę dymu, człowiek od razu się rozleniwia.
Dziękuję też wszystkim, którzy złożyli swoje podpisy.

English: While I am still in very good mood I would like to show you a postcard sended to me by Michał (mikis), from a big postcrossers meeting. Maybe you don`t know but Michał „won” in our race and he was sending a card with number PL-555555.
On the picture you can see The Strążyska Meadow in Tatra Mountains. I was visiting it offen when I was traveling in Mountains and its nice to look at this photo with all thous old houses and smoke from the chimney.
Thank you all for your signatures.

wtorek, 2 października 2012

Witajcie w Tasmanii


Wstałam sobie dziś koło 5:30, zaparzyłam kawę w ekspresie, owinęłam się kocem i niejako z porannego lenistwa siadłam do własnego bloga. Jakież było moje zdumienie, gdy odkryłam że dotąd nie dodałam żadnej pocztówki z Australii, a przecież mam ich nawet kilka! Trzeba koniecznie nadrobić to niedopatrzenie, szczególnie że nadawczynią większości kartek z mojej kolekcji jest Andrea – moja droga przyjaciółka. Sama już nie pamiętam w jaki sposób zaczęłyśmy ze sobą pisać, ale było to całe wieki temu. Pocztówka poniżej jest z maja, w Tasmanii było wówczas zaledwie 18 C, a nad głową często przelatywały chmury. Zawsze gdy czytam słowa Andrei mam wrażenie, jakbym stała obok wychwytując ułamek naszej wspólnej rozmowy. Tak jest i teraz, bo gdy piszę o Mt. Roland zdaje mi się, że już tam byłam, „wpadając” wprost na ten widok, tuż za zakrętem drogi z Sheffield.
To olbrzymi teren zajmowany głównie przez farmy, gdzie hoduje się krowy i uprawia warzywa. Tu też produkuje się jedyny w swoim rodzaju Ashgrove Cheese, a raz w roku odbywają się konkursy na najpiękniejszy obraz… jak sądzicie w ilu odsłonach pokazywano już tę górę? 

Australia zdecydowanie nie kojarzy mi się ze snowboardem, ale jak widać powinna. Tak przynajmniej wnioskuję z widniejącego na odwrocie znaczka!

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Góra marzeń

Dlaczego „góra marzeń” ? A jak wam się wydaje? Na tej pocztówce tak bliski nam Krywań, nie prezentuje się wcale gorzej niż Mount Everest. Powiedziałabym, że wygląda niczym kolos, ze swymi ośnieżonymi szczytami i przepływającymi obok chmurami, a przecież mierzy „zaledwie” 2494 m.n.p.m. Starsi górale nazywają go „Krzywań” od jego charakterystycznego zakrzywionego wierzchołka, a ja? Nie wiem czy kiedyś go zdobędę, ale może gdy nabiorę trochę kondycji wybierzemy się tam ze znajomymi, bo wyzwania zawsze warto podejmować w towarzystwie.
Pocztówkę jako fav tag przesłała mi Kinga (krufka), która mimo że jak pisze nie lubi gór, chętnie sama wybrałaby się na szczyt uwiedziona jego urodą. Skoro kartka jest piękna... pomyśl Kinguś jaki będzie widok!

English: You wounder why I called this post „dream mountain”? And what do you think? On this postcard so close to us Krywań, does not present worse than Mount Everest. I would say that it looks like a colossus, with it`s snow-covered mountain-tops and clouds flowing by. Would you imagine that he aims „only” 2494 m.a.s.l. Older highlanders call it „Krzywań” from it`s characteristic crooked peak, and me? I don`t know if I will be able to climb on it one day, but maybe when I will gain a little condition, we will pay a visit to the Krywań with friends, because it`s always better to take up a challenge in good company.
The postcard was sent to me as a favourite tag by Kinga (krufka). She wrote that she don`t like mountains but she also mentioned that she would claimb to this mountain because of it`s beauty. If the card is so pretty... think how wonderful will be the view - Kinga!


czwartek, 16 sierpnia 2012

Dwa oblicza Bieszczad

Robię się głodna, a tym samym zła. Doprawdy przerażające uczucie... ale jako, że niebawem przybędzie mój gość wolę zawczasu wstawić jak najwięcej pozycji, bo potem mogę nie mieć okazji. Co powiecie na dwie naprawdę fantastyczne pocztówki o tej samej tematyce? Wiem, że się Wam spodobają, ja oszalałam na ich punkcie, a szczęśliwą posiadaczką stałam się dzięki swapowi z Edytą (nayanka) w lipcu.
Owe widokówki wydaje Rzeszowskie wydawnictwo „SPAGAW II” - swoją drogą ciekawa nazwa, a autorem fotografii jest G. Leśniewski. Obie przedstawiają panoramę z Połoniny Caryńskiej (1297 m.n.p.m.), ale z innej perspektywy. Oto na pierwszej Tarnica wznoszący się na wysokość 1346 m.n.p.m. szczyt polskich Bieszczadów stanowiący Koronę Gór Polskich. Edyta pisze, że zdobyła go podczas swojej pierwszej wizyty w Bieszczadach, gdy przemierzała je na rowerze. Szacunek dla tej pani!




Na drugiej Mała i Wielka Rawka – odpowiednio 1272 i 1307 m.n.p.m. zdobyte przez Edytę podczas drugiej wyprawy Bieszczadzkiej. Ja w Bieszczadach byłam raz jeden w Ustrzykach Dolnych i prócz Laworty, na której uczyłam się jeździć na nartach pamiętam jedynie strzelaninę w policyjnej stołówce. Piękne wspomnienia i wiele wrażeń. 

 

czwartek, 9 sierpnia 2012

Podwójna przyjemność

Jeszcze nie zdążyłam wgrać jednej pocztówki, a ze skrzynki już wyciągnęłam drugą po prostu identyczną. Zdarza się i mówi się trudno, bo kto mógł przypuszczać, że koleżanka prześle mi to cudo jako pamiątkę pobytu w górach? Tak więc ja nieświadoma wybrałam pocztówkę jako nagrodę w loterii „Tak i Nie” od Martyny (ven-a), a tymczasem Gosia, bawiąc się z kolegą w Tatrach wysłała mi duplikat. Jedna przyszła z Ostródy, druga z Zakopanego. Na jednej Martyna opisuje jak PC utrzymuje ją na chodzie podczas remontu, na drugiej Gosia pozdrawia mnie ze Świstowej Czuby i Siklawy, jednak w ramach bonusa Gosia zdradziła mi również skąd i czemu zrobiono zdjęcie z pocztówki.
Otóż przed wami widok na Świnicę, prawdopodobnie z Kopy Konradzkiej, a komu jak komu Gosi wierzę na słowo, w końcu sama fotografuje, a góry zna od dziecka. Taki widok jak na tej kartce to moje wspomnienia z Tatr, kiedy jeździłam tam jeszcze co roku i gdy widzę takie widokówki, po prostu zaczynam tęsknić...


piątek, 27 lipca 2012

Poranna mgła nad Derryclare Lough


Takie widoki wydają mi się marą z jakiejś bajkowej krainy, czymś tak nierzeczywistym i odległym, a jednak zdarzają się na co dzień. Nie tak znowu daleko od Nas. To druga kartka od Moniki jaką dziś otrzymałam i choć zupełnie inna od poprzedniej jest równie piękna. Dotarła tu szybko, bo Moniś pisała ją 25 lipca, dokładnie dwa lata wcześnie po raz pierwszy stanęła na irlandzkiej ziemi. Teraz śledząc deszcz za oknem koresponduje ze mną, a to olbrzymi dla mnie komplement. Jak twierdzą to najbardziej deszczowe od lat lato, ale my chyba co roku słyszymy to w Polsce. Jak nie powódź to susza, jak nie susza to powódź i co roku gorsze. Wydaje mi się, że to tylko my co roku narzekamy bardziej. Ja osobiście, chętnie oddam Ci trochę polskiego słońca przyjaciółko.




A ty pożycz mi tych widoków, tej mgły i odgłosów deszczu za oknem. Będziemy kwita.

Hej w góry, w góry, w góry!


Uwielbiam wodę, ale gdybym miała wskazać miejsce, które w Polsce najbardziej lubię odwiedzać zdecydowanie byłyby to Tatry. Ciekawe prawda? Zastanawiacie się czy urzekły mnie widoki? Pewnie tak, ale bardziej urzekli mnie ludzie. Na Stołowem mamy zaprzyjaźnioną rodzinę wystarczy telefon i jest miejsce, chłopcy śpią w łóżkach z synami Haliny, a my we dwie pichcimy coś gościom. Więcej od noclegów kosztuje Nas przejazd, a kuchnia? Boże Halina gotuje tak, że w raju jej nie dorównają. Jest też szczera i bezpośrednia, czasem wręcz ostra, ale za to właśnie ją lubię. Starsza tylko kilka lat ode mnie, gdy przyjechałam po raz pierwszy obie szalałyśmy w karczmie, by za rok być już w ciąży. Obie mamy samych chłopaków, tylko ona wyprzedziła mnie o jednego potomka.
Dlatego właśnie wyznanie Ashki zapisane na przysłanej mi kartce z fav tagu, wydało mi się takie bliskie. Obie kochamy Tatry i obie dawno w nich nie gościłyśmy, ona z powodów zdrowotnych, ja przez brak czasu, ale tej jesieni. Tej jesieni taki oddech mi się przyda.


 


Zamiast zielenią, góry przywitają mnie złotem i czerwienią, ale takie właśnie je kocham. Wieczory przy kominku z kakao w dłoni i długie rozmowy i poranne spacery i powroty w deszczu.

czwartek, 26 lipca 2012

Polska w błękitach


Kartkolotek to chyba moja ulubiona forumowa zabawa, zawsze trafi się coś fantastycznego, ale ile jest frajdy w wygrywaniu! Jakoś na początku czerwca udało mi się trafić „szósteczkę” i oto Ula przysłała mi kartkę do mojej kolekcji Jankowych pocztówek.
Na zdjęciu widok z Małołączniaka na Tatry - wznoszącej się na 2096 m.n.p.m. Góry w Tatrach Zachodnich w masywie Czerwonych Wierchów. Na Czerwone Wierchy wspinałam się tylko jeden jedyny raz, na wiosnę i miałam niebywałą przyjemność spotkania z lawiną. Pamiętajcie by nigdy nie dać się namówić TŻ na wiosenne wycieczki w Wysokie Tatry, to grozi kalectwem.. TŻ oczywiście, kiedy po „cudownej” przygodzie wpadniecie w furię. Widoki rzecz jasna były wspaniałe, ale akurat wtedy aparat był ostatnim o czym rozmyślałam...



Zgodnie z obietnicą Ula uszczęśliwiła mnie niebywałym znaczkiem z fot. Michała Batorego, za co pozostanę jej dozgonnie wdzięczna, ale z uwagi na posiadane prze zemnie potomstwo jeszcze nie odnotuję w testamencie.