czwartek, 19 kwietnia 2012

Pisaniny ciąg dalszy...

Miałam się położyć... głowa mnie boli i chyba starsza pociecha, która teraz radośnie gra z kumplami w piłkę na szkolnej hali, zdążyła mnie zarazić przez te trzy dni, które udając obłożnie chorą istotę spędziła w domu... okazuje się, że jak ktoś jest zdolny to i symulowane choroby go dotkną. Zamiast tego układam pocztówki, mam sporo do nadrobienia, w końcu w postcrossing bawię się od prawie roku, a blog dopiero co powstał... Jutro napiszę zresztą dlaczego, o ile do jutra wytrwam. No to jeszcze jedna kartka z Polski, żeby było do kompletu.
Rich (USA) w stroju łowickim, seria Granice.
  
Tę niezaprzeczalnie wspaniałą pocztówkę dostałam od Oli (Kalpana) w ramach wymiany. Pieczątka na znaczku głosi, że z Radomia ruszyła 11 kwietnia 2012 roku, a jeśli dobrze pamiętam (bo przed trzydziestką skleroza też się zdarza)  dotarła do mojej zabitej dechami wsi 17/04, co jak na klasę ekonomiczną nie jest najgorszym wynikiem. Za każdym razem, gdy dostaję coś od Oli dowiaduję się kilku ciekawostek i tak tym razem zaplanowałam sobie wycieczkę po oddziałach Muzeum Etnograficznego w Tarnowie. Kalpana wyrusza do Zalipia, a ja postaram się również odwiedzić to niesamowite miejsce, o którym nigdy bym się nie dowiedziała gdyby nie kartka. Zresztą sami spójrzcie. 
 Oby w muzeum mieli pocztówki, w przeciwnym razie rzucę się chyba na progu i zacznę lamentować. No i na koniec jeszcze znaczek, bo o nim nie należy zapominać!
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz