środa, 9 maja 2012

B&W

Czuję się dziś jakbym przebiegła maraton, a nie zrobiłam dosłownie nic. Przynajmniej nie fizycznie. Ogarnęłam papiery i odkąd Eryk wrócił ze szkoły wysłuchuje, że jestem POTWÓR. Normalnie powoli zaczynam w to wierzyć. No bo jak zabronić dzieciakowi oglądać super extra jego zdaniem bajek w TV skoro tylko dostał pałę za brak lekcji, nie odrobił kolejnych, bo ma czas i nie zaliczył kolokwium z polaka. No przecież trzeba mu wówczas pozwolić, bo on chce! 
W tym oto klimacie absurdu, kartka związana z moim samopoczuciem, choć ona ma raczej wydźwięk pozytywny. 
 Swoją drogą, zeskanowane kartki mi się kończą, a to oznacza wycieczkę do sąsiadki... Mniejsza o większość. Kartka z Loterii "Na sportowo" od Beaty (Ata_). Wysłano ją 04 marca 2012 roku, a przedstawia maraton na Olimpiadzie w Londynie w roku 1908, w którym Włoski biegacz Dorando Pietri, jako pierwszy wbiegł na stadion, ale zamiast biec do mety... zgubił drogę i kilkukrotnie przewrócił się nim na linię mety dotarł w asyście dwóch oficjeli. Zdyskwalifikowano go, ale sympatia widowni była tak ogromna, że jeszcze tego samego dnia Królowa Alexandra wręczyła mu specjalny złoty puchar jako nagrodę pocieszenia. Ciekawa historia prawda?
Na odwrocie rudy kot, rozweselający czarno-białą atmosferę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz